Po 100nce
Słyszałem już raz 100nkę - grali wtedy trasę koncertową z trębaczem Herbem Robertsonem. A że było bardzo ładnie, postanowiłem posłuchać 100nki jeszcze raz.
Zagrała 100nka z rozmachem, jakiego nie słyszałem podczas pierwszego koncertu, na którym pierwsze skrzypce grał Robertson. Wczoraj 100nka była już tylko dla siebie. 100nka pokazała, jak czaderski, jak rockandrollowy może być jazz. Właśnie, czy to zresztą jeszcze jazz...










